Większość rzeczy, które się dziś sprzedaje pod hasłem „rozwój”, brzmi tak samo: zrób więcej, ogarnij się, zacznij od poniedziałku, zmotywuj się, popraw się. Mój e-mail dawno temu pęka w szwach od takich propozycji. I może Twój też.
Ja proponuję coś dokładnie odwrotnego.
W mojej pracy oraz w moich kursach wychodzę z założenia, że jeśli czujesz, że nie ogarniasz, że żyjesz na autopilocie, że brakuje Ci tchu mimo że „wszystko działa” to nie jest wada charakteru ani brak siły woli. To układ nerwowy, który od lat funkcjonuje w trybie wysokich obrotów. Który nie potrzebuje kolejnego wyzwania. Potrzebuje regulacji.
Po to powstają moje kursy. Abyś nauczyła się tej regulacji. Krok po kroku, bezpiecznie, bez naprawiania siebie.